Witam ponownie!
Trochę dziwnie czuje się pisząc tu po takiej przerwie, niemniej jednak chciałam zaznaczyć, że o was <blogu> nie zapomniałam. Czasem miewam takie momenty, że muszę od czegoś uciec, żeby potem do tego wrócić z nowymi chęciami i pomysłami... taka już jestem i pewnie w najbliższym czasie się to nie zmieni.
Mamy już czerwiec... niedowierzanie szybko zleciała mi pierwsza klasa liceum, niedługo wystawienie ocen, a potem dwa miesiące laby, czyli coś co lubię najbardziej! Szczególnych planów na lipiec nie mam, chciałam jechać do Anglii do pracy, ale to zobaczymy. Pewnie wyskoczę gdzieś z dziewczynami i osiedlem. Nadrobię słówka z włoskiego i angielski, zapowiada się naprawdę pracowity okres, haha. Sierpień to miesiąc spełnienia marzeń - Italio nadchodzę.
Pomyślałam, że dzisiaj nie będę męczyć was jakimiś długimi wpisami, a tylko dodam pościk o moim ostatnim zakupie, bardzo trafionym zakupie!
Od jakiegoś czasu ponownie myślałam o zmianie czegoś w swoim wyglądzie, czy to koloru włosów czy ich długości. Miałam ochotę spróbować przefarbować się na czarno, ale ostatecznie na razie odłożyłam to na bok. Nie ma sensu znowu niszczyć włosów, które jakiś czas temu doprowadziłam do porządku. Zatem zdecydowałam kupić sobie tzw. doczepki. Zamówiłam je na allegro, kolor miodowy blond, firma Glamassi. Powiem szczerze, że jestem bardzo zadowolona, uwielbiam je. Wybrałam długość 60cm (chyba najdłuższe jakie znalazłam), nie spowodowały one zbyt wielkiej różnicy długości, gdyż wiecie, że moje włosy też krótkie nie są, ale objętość... ah! Jest ich przynajmniej dwa razy więcej! Nie widać zbytniej różnicy między kolorkami ani nie widać, że włosy te nie należą całkowicie do mnie. Jeśli zastanawiałyście się kiedyś nad takim zakupem, serdecznie polecam. Czuję się w nich sto procent pewniejsza i kobieca.
Włosy te można kręcić i prostować do 120 stopni oraz farbować, nie mówiąc o myciu, suszeniu czy stylizowaniu.
Poniżej zdjęcia, na których mam doczepki.
środa, 3 czerwca 2015
wtorek, 31 marca 2015
Maseczka bananowa
Strzelam, że mało kto jest zadowolony z powodu pogody za oknem, jednak pamiętajcie, że każdy dzień jest piękny, nawet ten najbardziej deszczowy i pochmurny. Jest piękny, bo w ogóle zaistniał!
Postanowiłam zrobić dzisiaj coś dla swoich włosów, dlatego wygrzebałam w internecie pomysł na maseczkę z bananów i pomimo pewnych ostrzeżeń* postanowiłam spróbować.
Słyszałam już o niej wcześniej, ale jakoś nie miałam okazji spróbować, a żałuję. Po zastosowaniu moje włosy stały się o wiele milsze, błyszczące i też lekko zwiększyła się ich objętość.
*Na niektórych blogach przeczytałam, że banan wplątuje się we włosy i trudno go wyciągnąć,ale zależy to od przygotowania preparatu. Nie powiem, bo musiałam umyć włosy dwa razy, rozczesując je między myciami, aby kawałeczki spłynęły, ale nie było ich wiele i jakoś wielką wadą ta rzecz się dla mnie nie stała. Myślę, że gdybym dokładniej zmiksowała papkę, nie miałabym żadnych problemów.
Dobrze by było gdyby banan był mocno dojrzały, ja miałam zwykłego, ale specjalnie mi to nie przeszkodziło. Pokroiłam go na kawałki, dodałam ok. 4-5 łyżek jogurtu naturalnego i trochę odżywki do włosów, zmiksowałam blenderem i hop siup na zwilżone włosy, owinęłam folią i w ręcznik, czekałam ok. 45 minut do mycia.
Jestem bardzo zadowolona i mimo pewnych uszczerbków,będę stosować częściej.
Ze względu, że idą święta i mam trochę wolnego, chciałabym dodawać teraz jak najwięcej postów. Mam w zanadrzu nieskończone opowiadanie, post związany ze zwierzętami i wymyślimy jeszcze coś o zdrowiu. Jeśli macie jakieś specjalne życzenia, bardzo proszę z chęcią przyjmę propozycje, z każdą minutą moje nastawienie do pisania jest coraz lepsze :)
Postanowiłam zrobić dzisiaj coś dla swoich włosów, dlatego wygrzebałam w internecie pomysł na maseczkę z bananów i pomimo pewnych ostrzeżeń* postanowiłam spróbować.
Słyszałam już o niej wcześniej, ale jakoś nie miałam okazji spróbować, a żałuję. Po zastosowaniu moje włosy stały się o wiele milsze, błyszczące i też lekko zwiększyła się ich objętość.*Na niektórych blogach przeczytałam, że banan wplątuje się we włosy i trudno go wyciągnąć,ale zależy to od przygotowania preparatu. Nie powiem, bo musiałam umyć włosy dwa razy, rozczesując je między myciami, aby kawałeczki spłynęły, ale nie było ich wiele i jakoś wielką wadą ta rzecz się dla mnie nie stała. Myślę, że gdybym dokładniej zmiksowała papkę, nie miałabym żadnych problemów.
Dobrze by było gdyby banan był mocno dojrzały, ja miałam zwykłego, ale specjalnie mi to nie przeszkodziło. Pokroiłam go na kawałki, dodałam ok. 4-5 łyżek jogurtu naturalnego i trochę odżywki do włosów, zmiksowałam blenderem i hop siup na zwilżone włosy, owinęłam folią i w ręcznik, czekałam ok. 45 minut do mycia.
Jestem bardzo zadowolona i mimo pewnych uszczerbków,będę stosować częściej.Ze względu, że idą święta i mam trochę wolnego, chciałabym dodawać teraz jak najwięcej postów. Mam w zanadrzu nieskończone opowiadanie, post związany ze zwierzętami i wymyślimy jeszcze coś o zdrowiu. Jeśli macie jakieś specjalne życzenia, bardzo proszę z chęcią przyjmę propozycje, z każdą minutą moje nastawienie do pisania jest coraz lepsze :)
środa, 25 marca 2015
Hungry
Witajcie misiaki!
Jak minęłą wam środa? Mam nadzieję, że wszystko dobrze! Musi być dobrze!
Jeśli jednak coś poszło nie tak, to nie przejmujcie się, główka do góry, uwierzcie w siebie :)
Dzsiaj dzień przedsiębiorczości więc ja spędziłam go w szkole na oprowadzaniu przyszłych licealistów. Po powrocie do domu, wybrałam się na spacer z Kubą, a teraz krótko mówiąć -opierdzielam się w najlepsze, gdyż jutro gra miejska. czyli kolejny 'wolny' dzień.
Chciałam dzisiaj podzielić się z wami z takim moim małym spostrzeżeniem/uwagą. Jak wiecie od pewnego czasu non stop coś się we mnie zmienia, na coś zaczynam patrzeć pod innym kątem, można powiedzieć, że dostrzegam więcej rzeczy niż przedtem.
Nie wiem czy to przez czytanie/ oglądanie Piedzięsięciu Twarzy Greya, czy artykuł w książcę od angielskiego, ale zaczęłam zwracać uwagę na to ile jedzenia marnuje się u mnie w domu i przeraziło mnie to. W jednej chwili otworzły mi się oczy na to całe marnotrawstwo, na to jak często rezygnujemy z jakiś produktów, bo "są brzydkie", "źle pachną"... albo jak często jemy oczami!
Wiem, że nie jest tak łatwo to zmienić i opanować, ale zachęcam żeby spróbować. Z autopsji wiem, że rodzice często kupują jedzenie na zapas, a okazuje się, że ono się tylko psuje.
Z jedzeniem oczami może być większy problem, bo jednak te piękne zapachy i wytworne dania na talerzach często kuszą. Jak byłam mała to właśnie tak się pożywiałam... ładnie wyglądało to miałam zachciankę, ale kończyło się na paru kęsach i co z resztkami? DO KOSZA.
Koniec, koniec, koniec!
Ola przeszła kolejną korektę swojego życia i od jakiegoś czasu jestem przeciw marnowaniu jedzenia i staram się nauczyć też tego moją mamę.
Jak minęłą wam środa? Mam nadzieję, że wszystko dobrze! Musi być dobrze!
Jeśli jednak coś poszło nie tak, to nie przejmujcie się, główka do góry, uwierzcie w siebie :)
Dzsiaj dzień przedsiębiorczości więc ja spędziłam go w szkole na oprowadzaniu przyszłych licealistów. Po powrocie do domu, wybrałam się na spacer z Kubą, a teraz krótko mówiąć -opierdzielam się w najlepsze, gdyż jutro gra miejska. czyli kolejny 'wolny' dzień.
Chciałam dzisiaj podzielić się z wami z takim moim małym spostrzeżeniem/uwagą. Jak wiecie od pewnego czasu non stop coś się we mnie zmienia, na coś zaczynam patrzeć pod innym kątem, można powiedzieć, że dostrzegam więcej rzeczy niż przedtem.Nie wiem czy to przez czytanie/ oglądanie Piedzięsięciu Twarzy Greya, czy artykuł w książcę od angielskiego, ale zaczęłam zwracać uwagę na to ile jedzenia marnuje się u mnie w domu i przeraziło mnie to. W jednej chwili otworzły mi się oczy na to całe marnotrawstwo, na to jak często rezygnujemy z jakiś produktów, bo "są brzydkie", "źle pachną"... albo jak często jemy oczami!
Wiem, że nie jest tak łatwo to zmienić i opanować, ale zachęcam żeby spróbować. Z autopsji wiem, że rodzice często kupują jedzenie na zapas, a okazuje się, że ono się tylko psuje.
Z jedzeniem oczami może być większy problem, bo jednak te piękne zapachy i wytworne dania na talerzach często kuszą. Jak byłam mała to właśnie tak się pożywiałam... ładnie wyglądało to miałam zachciankę, ale kończyło się na paru kęsach i co z resztkami? DO KOSZA.Koniec, koniec, koniec!
Ola przeszła kolejną korektę swojego życia i od jakiegoś czasu jestem przeciw marnowaniu jedzenia i staram się nauczyć też tego moją mamę.
"W Polsce, jak podają dane Eurostatu z 2006 roku, opublikowane w raporcie Komisji Europejskiej w październiku 2010 r., marnuje się blisko 9 mln ton żywności.
Marnowanie żywności jest problemem o istotnych skutkach społecznych. Maronowanie żywności generuje zwiększoną konsumpcję, która wpływa także na wzrost cen żywności. Wyższe koszty żywności sprawiają, że ludzi nie stać na zakup pełnowartościowych produktów spożywczych. Kupowanie mniej lub gorszej jakości żywności prowadzi do ubóstwa jakościowego spożywanych posiłków.
Marnowanie żywności jest także nieetyczne ze względu na bark tego podstawowego dobra dla wielu ludzi w Polsce i na świecie. Jak szacują naukowcy do 2075 r. będzie ok. 9,5 mld ludzi na świecie,a z tego 2,5 mld będzie umierać z niedożywienia."
Nie dajmy zrobić z siebie bezdusznych egoistów.
Podziękuj za jedzenie, które masz i postaraj się nie marnować tego, za co inni oddaliby wszystko.
Marnowanie żywności jest problemem o istotnych skutkach społecznych. Maronowanie żywności generuje zwiększoną konsumpcję, która wpływa także na wzrost cen żywności. Wyższe koszty żywności sprawiają, że ludzi nie stać na zakup pełnowartościowych produktów spożywczych. Kupowanie mniej lub gorszej jakości żywności prowadzi do ubóstwa jakościowego spożywanych posiłków.
Marnowanie żywności jest także nieetyczne ze względu na bark tego podstawowego dobra dla wielu ludzi w Polsce i na świecie. Jak szacują naukowcy do 2075 r. będzie ok. 9,5 mld ludzi na świecie,a z tego 2,5 mld będzie umierać z niedożywienia."
Nie dajmy zrobić z siebie bezdusznych egoistów.
Podziękuj za jedzenie, które masz i postaraj się nie marnować tego, za co inni oddaliby wszystko.
poniedziałek, 16 marca 2015
Szturmujemy niebo
Dobry wieczór kochani!
Mam nadzieję, że ten dzień kończycie spokojnie i szczęśliwie. Ja właśnie leżę w łóżeczku i postanowiłam napisać krótka notkę, aby zachęcić was do udziału w pewnym przedsięwzięciu. Przy okazji zapraszam też na bloga moich koleżanek. Jeszcze raz dziękuje za dedykacje i bardzo mi miło, ciepłe słowa, które płyną od was na temat mojego bloga dają mi tyle siły i chęci. Pokazują, że to co robię ma jakiś sens! http://www.chillandrock.blogspot.com/
Jeśli chcielibyście zrobić coś dobrego dla innych, wesprzeć cierpiące dzieci i ich rodziców to zapraszam do udziału w akcji "szturmujemy niebo". Swoją wiara możecie zdziałać bardzo wiele, a rzecz która macie zrobić nie wymaga dużo czasu.
Modląc się codziennie 3x Zdrowaś Maryjo lub 7x Ojcze Nasz możecie pomóc dzieciom, ktorych życie jest zagrożone. Wydaje mi się, że minuta podczas jazdy samochodem lub przed snem to niewiele dla nas, a pamietajmy że dla innych oznacza bardzo wiele.
Aby zostać Aniołkiem należy:
Mam nadzieję, że ten dzień kończycie spokojnie i szczęśliwie. Ja właśnie leżę w łóżeczku i postanowiłam napisać krótka notkę, aby zachęcić was do udziału w pewnym przedsięwzięciu. Przy okazji zapraszam też na bloga moich koleżanek. Jeszcze raz dziękuje za dedykacje i bardzo mi miło, ciepłe słowa, które płyną od was na temat mojego bloga dają mi tyle siły i chęci. Pokazują, że to co robię ma jakiś sens! http://www.chillandrock.blogspot.com/
Jeśli chcielibyście zrobić coś dobrego dla innych, wesprzeć cierpiące dzieci i ich rodziców to zapraszam do udziału w akcji "szturmujemy niebo". Swoją wiara możecie zdziałać bardzo wiele, a rzecz która macie zrobić nie wymaga dużo czasu.
Modląc się codziennie 3x Zdrowaś Maryjo lub 7x Ojcze Nasz możecie pomóc dzieciom, ktorych życie jest zagrożone. Wydaje mi się, że minuta podczas jazdy samochodem lub przed snem to niewiele dla nas, a pamietajmy że dla innych oznacza bardzo wiele.
Aby zostać Aniołkiem należy:
Przede wszystkim należy zgłosić swoją osobę do naszej bazy Aniołów.
Zgłoszenie można wysłać emailem na adres aniolowie@szturmujemyniebo.pl lub poprzez sms 884 788 453. Należy podać swoje imię oraz miejsce zamieszkania(miasto i województwo) pozwoli nam to na stworzenie mapy aniołów.
Informacje ze strony: http://www.szturmujemyniebo.pl/
O co chodzi:
Portal szturmujemyniebo.pl jest taką gąbką, która przyjmuje intencje rodziców. Intencjami są ich chore dzieci.
Każdy kto zna dziecko którego życie jest zagrożone może a nawet powienien przesłać do nas taką intencję. My tzw Aniołowie będziemy każdego dnia modlić się za nie.
Portal właśnie te intencje będzie rozsyłał sms i emailowo do Aniołów, którzy to zarejestrowali się na naszym portalu. Modlitwą może być 3 x Zdrowaś Maryjo lub 7 x Ojcze Nasz. Każdego dnia Aniołowie modlą się za te dzieci.
Serdecznie zachęcam :))
niedziela, 8 marca 2015
Nothing more...
Dzisiaj na szybko, krótki rozdział.
IDEALNIE. KU.
Przyspieszone bicie serca łączy się z coraz płytszym oddechem. Ciało jednak pozostaje całkowicie spokojne. Siedzisz w tym samym miejscu, tylko ze nie możesz się ruszyć, sparaliżowało cię. Już nie widzisz żadnego sensu w zwykłym poruszeniu ręka. Powolnie osuwasz się na podłogę, dotykając policzkiem lodowatych płytek. Twoje chłodne ręce nie odczuwają różnicy temperatur, nie ma ona już żadnego znaczenia. Po twoich policzkach wcale nie spływają rzewne łzy. Nie rzucasz książkami. Nie krzyczysz, zdzierając sobie gardło. Nie wsiadasz w samochód i nigdzie nie jedziesz.
Po postu leżysz na podłodze, wlepiając swoje nad wyraz spokojne oczy przed siebie. Nie dociera do ciebie, że powód dla którego kiedyś byłeś wstanie zrobić wszystko nie ma już najmniejszego znaczenia.
Przypomnij sobie ile razy myślałeś o tej chwili, ile rożnych scenariuszy masz w kieszeni. Miałeś walczyć, prawda? Miałeś w tym momencie zrobić wszystko co się da, by zmienić decyzję, która złamała twoje życie. Chwila moment... Co teraz robisz? Leżysz. Właśnie uświadomiłeś sobie, że nic nie zmienisz, nikt nie pytał się ciebie o zdanie i nic na to nie poradzisz. Gdybyś nawet mógł coś powiedzieć to jak to zrobisz skoro jesteś zbyt sparaliżowany?
Twoja dusza krzyczy, wnętrzności są poszarpane, twój umysł wariuje, widzisz w podświadomości twoja sylwetkę rzucająca przedmiotami, ale ten chaos panuje tylko tam. Na zewnątrz jesteś skałą. Nie spłynęła ani jedna łza po twojej twarzy. Ona nie mogła spłynąć, bo stałeś się pustką. Bez 'swojego sensu' zostałeś niczym, wrakiem, pustym opakowaniem, które kiedyś będziesz chciał wypełnić, by nie czuć tej paraliżującej pustki. Uważaj czym ją wypełniasz. Chroniczne poszukiwanie celu zaprowadzi Cię do piekieł.
Twój najważniejszy skarb wypadł ci z rąk, choć nigdy go nie trzymałeś.
Nadal leżysz na podłodze? Nie martw się, kiedyś się podniesiesz. Najpierw musisz pokonać ogień, który pali skronie, który doprowadza cię do parteru i jakby gwoźdźmi przybija do podłoża.
Minęły godziny, a ty nadal tam leżysz? Cóż, to dopiero początek. Masz obowiązki więc będziesz musiał wstać, umyć się, coś przegryźć- będziesz robił te wszystkie rzeczy myśląc o pustce. Będziesz chodził i czuł, że tylko pełzasz po podłodze ostatkiem sił.
Patrzysz w lustro, masz ochotę je zbić, chcesz poczuć kawałki szkła w twojej dłoni, jednak nic nie robisz, twoje oczy stają się coraz bardziej obojętne, ręce są jeszcze zimniejsze niż przedtem.
Przypomnę ci coś... Prawdopodobnie już kiedyś się tak czułeś, w trochę mniejszym stopniu, ale już wtedy cię doganiała... Kiedy tylko pomyślałeś, że stracisz coś bardzo ważnego, kiedy czułeś jak się oddalacie. Była delikatna, ostrożna, nie mogła się przedwcześnie zdradzić. Chciała zaatakować w najodpowiedniejszym dla niej momencie. Kiedy będziesz już sam, bezradny, załamany.
Straciłeś sens. Dopadła cię. Trzyma cię w swoich szponach, zabrała z ciebie wszystko, co pozwalało ci walczyć. WSZYSTKO. Nie szarpiesz, nie gryziesz, nie klniesz... Tak naprawdę to ona cię podtrzymuje, bez niej przestałbyś istnieć.
PUSTKA. Przyzwyczaisz się do niej, delikatnie, spokojnie. Może nawet kiedyś sprawi, że ją pokochasz... Bo coś kochać będziesz musiał.
Ktoś mógłby się zapytać skąd mogę to wiedzieć... Otóż pewnych gniewnych nocy, to ja leżę bez sensu na zimnych płytkach w mojej łazience, to moje oczy mają szkarłatne przebłyski. Usta są wyschnięte, policzki blade. Taką noc chyba można nazwać umieraniem, ale jeśli tak, to umierałam już setki razy w obawie o to że mogę cię stracić.
A dziś przeżyłam to 101. raz.
wtorek, 17 lutego 2015
Podsumowanie ferii i sposób na poprawę humoru
Ferie 2015 w moim wykonaniu skończone, podsumowując były bardzo fajnym okresem. Życzę dobrej zabawy kolejnej turze, w tym wszystkim dziobkom w Zakopanem!
Od wczoraj powoli szykuję się do wiosny, mam nadzieję, że pogoda nie zrobi mi psikusa i w kwietniu nie 'sypnie śniegiem', wręcz przeciwnie każdy dzień będzie coraz cieplejszy!
Na moim ask-u ktoś poprosił abym opisała te wolne dni. Wiele do powiedzenia nie mam i wydaje mi się, że zmieszczę się w kilku zdaniach.
Jak to ja, zaczęłam je troszkę wcześniej, bo już w czwartek, ale niestety zaczęłam je też z lekkim przeziębieniem, choć można powiedzieć, że "wyszło mi to na zdrowie" gdyż w tym czasie mogłam przejrzeć różne oferty angielskich uczelni, wybrać kierunek, dowiedzieć się o formalnościach, poznać parę osób oraz PRZEDE WSZYSTKIM przećwiczyć materiał z angielskiego i zacząć pracować nad przykładowymi testami IELTS.
Rozrywkowa wersja ferii zaczęła się w pierwszą środę z Olą, a potem poleciało jak z górki.... na spontanie pojechałam do Nicoli, gdzie spędziłam z tym czubkiem piękny weekend, jedyny mój błąd to bilet powrotny. Jak wam już pisałam skończyłam książkę, zdążyłam się zauroczyć w dwóch osobach, hahah (oczywiście przyjmijcie to na zabawnie). Drugi tydzień był jednym, wielkim, wspaniałym szaleństwem. Urodziny Patrycji będę wspominać bardzo dobrze, ale już wiemy, że Belfast jest dla nas za drętwy, haha.
Miałam okazję iść na film pt."Pięćdziesiąt twarzy Greya",który polecam, jednak chyba liczyłam na coś więcej i oczywiście zdenerwowałam się, gdy film uciął się na tak wzruszającej scenie. Piątkowy wieczór spędziliśmy w Patio, na retro. Zaliczam do udanych, wydaje mi się, że impreza była nawet lepsza niż w sobotę, mieliśmy więcej emocji. Za to w sobotę widziałam 'miłość swojego życia' hahah... Walentynki, waledrinki, waletyłki- jak kto woli, były bardzo udane, aż chyba powiem, że czekam na kolejne, haha.
Nasze hasło przewodnie: BYLE DO WEEKENDU, BYLE DO ŚWIĄT, BYLE DO MAJA.... a w maju, to już z Olą robimy wakacje, haha...
Przepiękną miałam dzisiaj pogodę, dodatkowo skrócone lekcje, więc ten wolny czas, który zazwyczaj wypełniam nauką, postanowiłam spędzić na moim ukochanym balkonie... To był jeden z moich najlepszych pomysłów w ostatnim czasie. Wcześniej musiałam się uczyć od razu po powrocie ze szkoły (dosłownie od razu), ale od wczoraj stwierdziłam, stop... muszę się najpierw odstresować.
Zrobiłam sobie kawę, wzięłam telefon, słuchawki, pyszną czekoladę, kocyk no i Kubusia (bo ten się pcha wszędzie), usiadłam na krześle i pozwalałam promykom słońca ogrzewać moją twarz... Stwierdzenie wtorku: słońce jest najlepszym antydepresantem. Po raz kolejny zrozumiałam, jak miło by było mieszkać w Australii. Już dawno nie było mi tak dobrze, przy okazji przypomniałam sobie wspaniały okres wakacji i po prostu zaczęłam dziękować za wszystko co mam, wdzięczność to najlepsze co możesz dać. Przez ten czas naładowałam się dawką pozytywnych emocji i postaram się teraz robić to jak najczęściej. Spróbujcie tego sami, znajdzie chociaż chwilę czasu, żeby spokojnie usiąść na słonku, wyciszyć się lub włączyć swoją ulubioną muzykę, zamknąć oczy i wyobrazić piękne rzeczy, których pragniecie, przypomnieć ostatnio przeżyte, dobre chwile, twarze ukochanych ludzi, podziękujcie sobie i wszystkiemu dookoła... doprowadzicie się do stanu, w którym zaczniecie się śmiać sami do siebie, doceńcie każdą najmniejszą drobnostkę, aby być szczęśliwszym. Wszystko co masz jest darem, ogromnym darem, twoje ręce, nogi, usta, oczy, rzęsy, brwi, krzesło, dom, balkon, słońce, śpiew ptaków, jedzenie, picie, słuch... nie jestem wstanie wymienić jak wiele rzeczy jest DAREM, który otrzymujemy, a tak często go niedoceniany.
Zatem mam dobrowolną pracę domową od Orzika, jeśli będzie jutro ciepło i nad twoją głową zawita mój 'antydepresant', poświęć chwilę na relaks i wdzięczność, choćby 5 minut :)
Moja dzisiejsza 'playlista':
Love me like u do, love me like u do...
Już nic nas nie zatrzyma
poniedziałek, 9 lutego 2015
Sekret
"Tylko bądź, w każdy dzień i w każdą noc"
"To już tyle lat niosę cały świat, dla Ciebie."
Dzięki temu, że jakiś czas siedzę w pociągu, z słuchawkami w uszach, mogę czytać moje wspaniałe książki oraz pisać opowiadania, wyobrażać sobie różne scenki, nie wiem czemu, ale podczas podróży te rzeczy przychodzą mi o wiele łatwiej. Dzisiaj wracając od Nikoli <pozdrawiam> zdążyłam skończyć kolejną wspaniałą książkę i nawet nie wiecie jaka radość od niej mnie przepełniała, jaką czułam miłość. Wszystko po prostu jest wypełnione moją miłością, mogę mieć wszystko czego pragnę. Siedziałam w tym pociągu i myślałam o rzeczach, które kocham, śmiałam się z najdrobniejszych drobnostek, podziwiałam maluchy siedzące koło mnie i wszystko emanowało miłością... to jest takie uczucie, którego nie można wyrazić tylko słowami, to trzeba poczuć i taka szczęśliwa i wdzięczna, jak byłam w tym pociągu, chcę być zawsze i będę.
Po powrocie poszłam z Olą do Kościoła, gdzie też poczułam, że to wszystko jest piękne, jestem magnesem, który przyciąga to o czym myśli, a jednocześnie mam wsparcie Boga, który mnie kocha...i albo ten wpis wyda wam się kiczowaty i przesłodzony, albo zaintrygujecie się tym co tu pokażę.
Można powiedzieć, że trochę w swoim życiu już przeszłam, ale teraz to już jest przeszłość, to są stare myśli, które po prostu odeszły. Jednak uświadomiłam sobie dziś, że gdyby nie te wszystkie złe rzeczy, które się wydarzyły, nie byłabym tutaj, nie myślałabym tak jak myślę, nie miałabym większości tych wspaniałych rzeczy i nie przeczytałabym tak wspaniałych książek, które potrafiły zmienić cały mój światopogląd, dały mi nadzieję i wiarę. Wydaje mi się, że jeszcze wcześniejszą rzeczą <osobą> która też doprowadziła mnie do mojego dzisiejszego miejsca, jest Kuba. To dzięki niemu/ przez niego Bóg stał mi się bliższy, od Kuby przejęłam jakiś mały wzór, który sama dalej sobie opracowałam, a dzięki wierze w Boga, doszłam do kolejnych rzeczy i nie dałam się sobie załamać. Czasem tak sobie myślę, że to nie był przypadek, że Bóg tak chciał, przy tym dając mi wszystko, czego w tej sprawie szczerze pragnęłam. Czasem nie mogę uwierzyć w to,co mam. Nie mogę uwierzyć, że kocham tak wspaniałych ludzi, a oni kochają mnie. Marzenia się spełniają, jeśli tylko naprawdę w nie wierzysz i chcesz ich.
Można powiedzieć, że trochę w swoim życiu już przeszłam, ale teraz to już jest przeszłość, to są stare myśli, które po prostu odeszły. Jednak uświadomiłam sobie dziś, że gdyby nie te wszystkie złe rzeczy, które się wydarzyły, nie byłabym tutaj, nie myślałabym tak jak myślę, nie miałabym większości tych wspaniałych rzeczy i nie przeczytałabym tak wspaniałych książek, które potrafiły zmienić cały mój światopogląd, dały mi nadzieję i wiarę. Wydaje mi się, że jeszcze wcześniejszą rzeczą <osobą> która też doprowadziła mnie do mojego dzisiejszego miejsca, jest Kuba. To dzięki niemu/ przez niego Bóg stał mi się bliższy, od Kuby przejęłam jakiś mały wzór, który sama dalej sobie opracowałam, a dzięki wierze w Boga, doszłam do kolejnych rzeczy i nie dałam się sobie załamać. Czasem tak sobie myślę, że to nie był przypadek, że Bóg tak chciał, przy tym dając mi wszystko, czego w tej sprawie szczerze pragnęłam. Czasem nie mogę uwierzyć w to,co mam. Nie mogę uwierzyć, że kocham tak wspaniałych ludzi, a oni kochają mnie. Marzenia się spełniają, jeśli tylko naprawdę w nie wierzysz i chcesz ich.
Szanowni państwo przedstawiam wam: "The Secret"- Sekret- Rhonda Byrne, czyli kolejną książkę, która udowadnia mi prawo przyciągania, prawo miłości. Polecam wszystkim, bo naprawdę jeśli dobrze ją zrozumiecie, może wam ona uświadomić wiele rzeczy. Szczególnie polecam tym zagubionym i przygnębionym, tym którzy nie umieją się podnieść.
Jeśli komuś czytać się nie chce, ale chciałby dowiedzieć się o tym czegoś więcej, na podstawie książki nakręcony jest film. Wersja dla leniuszków. W poprzednim rozdziale wstawiłam wam cytaty z tej książki oraz trzy najważniejsze rzeczy, które prowadzą do otrzymania, więc nie będę się powtarzać, dam niektóre cytaty, których jeszcze nie było, a resztę musicie doczytać sami :)
"Sekret jest odpowiedzią na wszystko, co było, co jest i co kiedykolwiek będzie."- Ralph Waldo Emmerson
"Możesz teraz robić, co chcesz, mieć co chcesz, i być czym chcesz-wszystkim, co ludzie uznali w Twoim przypadku za niemożliwe"- Morris Goodman
"Istota polega na tym, że musisz myśleć o obfitości, widzieć obfitość, wierzyć w obfitość. Nie pozwól, by myśl o ograniczeniach kiedykolwiek nawiedziły Twój umysł."- Robert Gollie
"Powiem Ci coś, a jest to jedna z najtrudniejszych i jednocześnie najwspanialszych prawd, jakie można pojąć. Pamiętaj, że bez względu na charakter trudności, bez względu na to, gdzie występuje i kogo dotyczy, chodzi wyłącznie o Ciebie; nie pozostaje Ci nic innego, jak tylko przekonać samego siebie o prawie, której objawienia pragniesz."- Charles Haanel
"Siła"- to kolejna część Sekretu. W tej książce autorka pokazuje nam siłę, która w nas drzemie. Przedstawia nam, jak przyciągnąć to, czego chcemy. Lubimy czytać - Siła
"Dawajcie, a będzie wam dane. Odmierzą wam bowiem taką miarą, jaką wy mierzycie."- Jezus
"Nie trać ani chwili na żale. Żałowanie błędów przeszłości jest jak powtórne infekowanie się nimi."-Nerille Goddard
"Oto cud, którzy przydarza się tym, którzy kochają naprawdę: im więcej dają, tym więcej posiadają."- Rainer Maria Rilke
Subskrybuj:
Posty (Atom)











.jpg)


